Heii. Na początek ogłoszenia parafialne :
-posty będę dodawała raz w tygodniu, nie wiem ja Karolina.
-zazwyczaj będzie to opowieść o moim arcyciekawym tygodniu.
-może zacznie się pojawiać (z mojej strony) DIY.
No to tak, mój tydzień był cały stresujący ponieważ, pisaliśmy testy gimnazjalne. Jak mi poszło? Nie wiem, trochę powyżej 50% będzie (ale nie z angielskiego ^^).
W poniedziałek zaspałam i to tak porządnie do szkoły. Wstałam o 12 a lekcje miałam do 13:30 (brawo ja).
We wtorek testy z części humanistycznej. Tego się chyba najbardziej obawiałam, a raczej samej historii, bo tajemnicą nie jest, że z historii najlepsza nie jestem (wyciągam tak na 2.50) wiem, że historia mi się do życia nie przyda więc ją olewam. Nigdy przez 6 lat na sprawdzian z historii się nie uczyłam a dostawałam 3, 4. A na testach historia poszła mi (jak na moje możliwości) dobrze.
W środę była część matematyczno-przyrodnicza. Lubię przyrodę, a w szczególności biologię, a jak na złość część przyrodnicza poszła mi tak sobie, bo jak sprawdzałam na Internecie odpowiedzi to miałam 59%, słabo jak na mnie.
W trzeci dzień było piekło, angielski. Nie mam zamiaru wypowiadać się długimi zdaniami na ten temat, po prostu powiem, że poszło mi bardzo źle. Jeżeli będę miała chociaż 40% to będzie cud.
W piątek mieliśmy na 9 do szkoły, i szliśmy na sprzątanie świata. Co mam o tym napisać, że było super, czadowo, bo zbieraliśmy śmieci, które ktoś porozrzucał ? Potem poszliśmy na stadion, siedzieliśmy tam ok 1,5 h i poszliśmy do domów.
Dzisiaj, czyli w sobotę od rana byłam w Opolu, na obowiązkowej "wycieczce" do seminarium. Potem pojechaliśmy do centrum handlowego zjeść coś. I wróciliśmy do domu, ok. 16.
Jeszcze dzisiaj czeka mnie sprzątanie pokoju, a jutro nauka, nauka i jeszcze raz nauka (trzeba poprawić oceny na koniec roku. Teraz się obudziłam).
nie znalazłam linku do koszulki :(
kupiłam ją w house
lu <3



































