Przedwczoraj (poniedziałek) wróciłam ze stolicy słonecznej Italii, czyli Rzymu ! W dzisiejszym poście, opiszę każdy swój dzień we Włoszech. Zapraszam !
Dzień 1, piątek 10. 4. 15 r.- kolejny lot i pierwsza wycieczka do Watykanu !
Razem z tatą, mamą, babcią i naszym znajomym pojechaliśmy na lotnisko Katowice Airport. Oddaliśmy główny bagaż, przeszliśmy odprawę i poszliśmy czekać do ok. 10:00, aby móc wejść do samolotu. Już wcześniej leciałam samolotem, więc byłam gotowa na wszystko. Wreszcie nadszedł moment kiedy zajęliśmy miejsca na pokładzie i po chwili już mogliśmy oglądać świat z góry.
Następnie wyruszyliśmy w drogę do Watykanu (mieszkaliśmy od niego jakieś mniej więcej 10 min.). Ogrom wszystkiego mnie zachwycił. Plac Św. Piotra wielokrotnie widziałam w telewizji i nie mogłam uwierzyć, że tam jestem. Porobiliśmy zdjęcia "z wierzchu" i ustawiliśmy się w kolejce do bazyliki gdzie m. in. znajduje się grób naszego papieża, czyli Jana Pawła II. Wnętrze bazyliki jest tak samo piękne, jak i na zewnątrz. Przy naszym papieżu ogarnęła mnie taka niemoc.... Ogromne wzruszenie... Wspaniałe.
![]() |
| Dwa okna Karola Wojtyły. Przed ostatnie- pokój w którym umierał. Ostatnie- pokój w którym mieszkał. |

Potem spotkaliśmy się z panią Haliną, koleżanką mojej babci, która mieszka w Rzymie. Zabrała nas na przepyszną, typowo włoską pizzę, a wieczorem wróciliśmy do mieszkania.
Dzień 2, sobota 11. 4. 15 r. - super fajny most, metro, Koloseum i fajne coś !
W drugi dzień postanowiliśmy się wybrać do Koloseum (głównie do Koloseum). Przy okazji przeszliśmy przez taki fajny most, jechaliśmy metrem (czego NIENAWIDZĘ) i ogólnie zobaczyliśmy dużo fajnych rzeczy.
Ciekawostka: w samym Rzymie jest 3000 kościołów.
Dzień 3, niedziela 12. 4. 15 r.- Anioł Pański, znowu Watykan i nocny spacer po Rzymie !
W dzień byliśmy na Aniele Pańskim (mszy, którą prowadzi sam papież), a wieczorem postanowiliśmy pójść jeszcze raz do Watykanu i zobaczyć Fontannę Di Trevi oraz Schody Hiszpańskie. Niestety okazało się, że Fontanna jest w remoncie, a schody szału nie robią... Ale tak czy inaczej spędziliśmy miły wieczór.
Dzień 4, poniedziałek- pożegnanie z Rzymem i ostatni lot !
Wstaliśmy rano i poszliśmy na autobus, który miał zabrać nas na lotnisko. Pojechaliśmy i pozostało nam tylko czekać na lot. Lot długi, ale spokojny. Jednak przy lądowaniu odwiedziły nas turbulencje...
No więc tak wyglądał mój weekend w Rzymie... Jest to miejsce, do którego chciałabym wrócić.
BONUS: Wybiło nam 200 wyświetleń ! Dziękujemy !























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz